Braki leków w aptekach. Czy możemy czuć się bezpiecznie?
- Publikacja:
- dzisiaj 11:42
- Aktualizacja:
- dzisiaj 11:48
Na liście antywywozowej Ministerstwa Zdrowia jest już 286 produktów. A to oznacza, że setki leków są zagrożone brakiem dostępności. Co zrobić, aby Polska była bezpieczniejsza lekowo?

COVID-19 oraz wojna w Ukrainie uzmysłowiły, jak łatwo globalne kryzysy mogą przełożyć się na codzienne problemy z dostępnością leków. W wielu krajach Europy brakowało antybiotyków dla dzieci, syropów przeciwgorączkowych czy popularnych leków stosowanych w przypadku infekcji sezonowych.
W efekcie bezpieczeństwo lekowe zaczęto postrzegać przez pryzmat bezpieczeństwa państwa. Co zrobić, aby uzyskać niezależność lekową i skończyć z zakłóceniami w dostawach?
Z punktu widzenia chorego bezpieczeństwo lekowe oznacza możliwość wykupienia przepisanego leku w okolicznej aptece, bez oczekiwania na dostawę czy zmiany terapii z powodu braków magazynowych.
Na dostępność leków wpływa wiele czynników. Znaczenie mają oczywiście refundacja i cena, ale równie ważna jest konstrukcja całego rynku. Im więcej niezależnych producentów oferuje ten sam lek, tym mniejsze ryzyko, że problemy jednej firmy spowodują niedobory w całym kraju.
Gdy lek ratuje życie, jego brak jest niebezpieczny
Europejskie instytucje wielokrotnie alarmowały o braku leków; te najczęściej dają się najbardziej we znaki podczas sezonów infekcji. We Francji i Niemczech pojawiały się problemy z dostępnością amoksycyliny, antybiotyków pediatrycznych czy paracetamolu – leków stosowanych codziennie przez miliony pacjentów.
Przyczyn jest kilka. Pandemia – a dokładnie obostrzenia pandemiczne i zwiększone zapotrzebowanie na niektóre leki – zakłóciła normalną produkcję i transport. Dodatkowym wyzwaniem okazały się rosnące koszty energii i logistyki oraz napięcia geopolityczne.
Eksperci zwracają jednak uwagę na jeszcze jeden problem: znaczna część substancji czynnych wykorzystywanych do produkcji leków powstaje poza Europą. Jeżeli w jednym z krajów produkujących dojdzie do zakłóceń, skutki mogą być odczuwalne jednocześnie w wielu państwach.
Dlatego Unia Europejska coraz większy nacisk kładzie na odbudowę własnych zdolności produkcyjnych oraz zwiększenie odporności łańcuchów dostaw.
Dlaczego występują braki leków?
W wielu krajach europejskich wybór dostawców leków odbywa się poprzez przetargi. Pozwala to obniżać koszty zakupu, jednak zbyt duża koncentracja zamówień u jednego lub kilku producentów może mieć swoje konsekwencje.
Jeżeli taki dostawca napotka problemy z produkcją, zabraknie surowców albo wystąpią opóźnienia transportowe, cały system może odczuć skutki niemal natychmiast. Produkcji leków nie da się przecież zwiększyć z dnia na dzień.
Coraz częściej podkreśla się więc, że przy wyborze dostawców należy brać pod uwagę nie tylko cenę, ale również bezpieczeństwo dostaw, liczbę producentów oraz możliwość szybkiego zastąpienia jednego źródła innym.
Polska postawiła na leki genetyczne i na tym korzysta
Na tym tle polski rynek wygląda nieco inaczej. W wielu grupach leków refundowanych funkcjonuje jednocześnie wielu producentów oferujących preparaty zawierające tę samą substancję czynną. Oznacza to, że pacjent i farmaceuta mogą wybierać spośród licznych odpowiedników.
Za każdym z nich stoją często inne fabryki, różne źródła substancji czynnych, odrębne magazyny oraz niezależne kanały dystrybucji. Dzięki temu zakłócenia po stronie jednego producenta nie muszą automatycznie oznaczać problemów z dostępnością terapii.
Analiza firmy PEX czterech powszechnie stosowanych antybiotyków – amoksycyliny, amoksycyliny z kwasem klawulanowym, cefuroksymu i azytromycyny – pokazuje, że w zależności od substancji i dawki pacjenci mają do wyboru od kilku do nawet ponad 20 odpowiedników oferowanych przez różnych producentów. Dane porównujące sprzedaż z maja 2026 r., maja 2025 r. oraz pandemicznego 2021 r. wskazują, że taka różnorodność zwiększa odporność rynku na zakłócenia dostaw. Jeśli jeden producent napotka problemy z produkcją lub logistyką, inni mogą przejąć część dostaw, zmniejszając ryzyko braków leków w aptekach. Co więcej, w przypadku analizowanych antybiotyków dostępne zapasy odpowiadają nawet kilku miesiącom sprzedaży, dając systemowi dodatkowy czas na reakcję w sytuacji kryzysowej.
Rezerwy i większa liczba producentów decydują o bezpieczeństwie lekowym
Równie ważne są odpowiednie zapasy leków znajdujące się w magazynach i hurtowniach. Jeżeli dostępnych jest kilka miesięcy sprzedaży danego preparatu, system zyskuje czas na reakcję w przypadku problemów z dostawami. Eksperci podkreślają jednak, że zapasy są jedynie elementem większej układanki. Największe bezpieczeństwo zapewnia połączenie odpowiednich rezerw z dużą liczbą niezależnych producentów.
Dane dotyczące wybranych antybiotyków pokazują również, że tam, gdzie w ostatnich latach zwiększyła się liczba dostępnych odpowiedników, poprawiły się także wskaźniki zapasów. To oznacza większą odporność rynku na nagłe zakłócenia.
Specjaliści są zgodni, że nawet najlepiej zorganizowany rynek nie będzie całkowicie odporny na kryzysy, jeśli większość substancji czynnych nadal będzie pochodzić spoza Europy. Dlatego bezpieczeństwo lekowe powinno obejmować – oprócz dużej liczby producentów gotowych leków – również rozwój produkcji substancji czynnych, inwestycje w europejskie fabryki oraz budowę strategicznych zapasów.
Autor
Artur Olesch - Dziennikarz, Redaktor Naczelny Czasopisma OSOZ Polska, od lat związany z KAMSOFT S.A., entuzjasta transformacji cyfrowej w ochronie zdrowia. Autor kilku tysięcy artykułów o tematyce e-zdrowia i innowacji w medycynie, w tym setek wywiadów z ekspertami branżowymi. Laureat nagrody Lider Roku w Ochronie Zdrowia w kategorii Media i PR.





